Miesięczne archiwum: Styczeń 2019

Co mam w sercu?

Co mam w sercu?

Oglądania youtuberów ciąg dalszy. Dziś skupiłam się na Włodku Markowiczu i Joli Szymańskiej.
Obejrzałam poradnik Włodka „Jak zostać youtuberem”. Przede wszystkim – zostać sobą; mówić, o tym, co mam w sercu, nie udawać innego. To bardzo utwierdzające mnie w tym, co sama myślę. Inspirujące było też to, że najważniejszy, wg WM, jest ów przekaz płynący z serca, to czym chcę się podzielić ze światem, czym chcę go ubogacić. W dalszej kolejności liczy się sprzęt do nagrywania i audio. Zważywszy na to, że nie mam pojęcia ani o jednym, ani o drugim, cieszę się, że przynajmniej zdarza mi się coś ubogacającego odkryć i przekazać. Jedyne, co blokuje – to obawa przed oceną… Tak, Włodek też o tym wspominał.
Jola bardzo ciekawie opowiada o swojej pracy i o tym, jakie teraz ma ona miejsce w jej życiu. Ta młoda kobieta już od kilku lat jest dla mnie inspiracją. Uwielbiałam jej blog, jeszcze pod nazwą „hipsterkatoliczka”. Teraz w miarę możliwości oglądam kolejne odcinki vloga. Widzę jej rozwój, jej pytania, rozterki i to jest niesamowicie ciekawe, czasami odkrywcze, a czasami utwierdzające, że nie tylko „ja tak mam”.
Inną osobą, którą szczerze podziwiam, jest Paulina Mikuła, autorka „Mówiąc inaczej”. Ma niesamowity dar mówienia o języku polskim w sposób przystępny i jasny. Sama często korzystam z jej porad – również podczas lekcji. Wiem, że uczniom się podoba (czasami nie wiem, co/kto bardziej – przekaz czy prowadząca 😉).
Dlaczego o nich piszę? Bo podziwiam determinację, z jaką robią to, co robią. „Czuję” ich autentyczność i zaangażowanie, i prawdę.
Nie, nie będę niczyją kopią – nie mam zamiaru. Szukam swojej drogi, swojego miejsca w tym gąszczu internetów. Inspirują mnie wyżej wymienieni i kilka innych osób, bo są autentyczni, bo pracują z miłością, oddaniem. 


Myślę, że życie przynosi mi teraz mnóstwo dobrych inspiracji. Nie chcę ich zmarnować, ale z otwartością przyjąć, co mają mi do oddania. Ja przekaże dalej – bardzo chcę.
Co zatem mam w sercu? Nadzieję, pragnienie dzielenia się i obawę – co z tego wyjdzie. Staram się mieć otwarte i uważne to serce, słuchać, co mi szepcze i rozpoznawać ten najprawdziwszy Głos.

Inspiracje i kropki

Śledzę internety i szukam inspiracji dla siebie (mam więcej czasu, więc korzystam 😃). Obejrzałam sobie kilka odcinków Uli Pedantuli i Joli Szymańskiej – tak, tematyka odległa, jednak dla mnie obie są bliskie. I porządki i sprawy duchowo-życiowe.
Oglądam je, słucham, podziwiam odwagę i swobodę, i zastanawiam się, co mnie blokuje, by pójść dalej, by rozpocząć coś swojego nowego albo bardziej swobodnie i z bardziej otwartym sercem robić to, co robię. I chybaczęściowo znalazłam odpowiedź.
Opinia innych – moja zmora od chyba początku życia… Ja już i tak się mocno z niej wyleczyłam – w końcu piszę, bardziej otwarcie dzielę się moimi przemyśleniami. Jednak coś jeszcze jest zamknięte. Lęk mnie blokuje. W dużej mierze pomogła mi terapia, budowanie i odkrywanie swojej wartości w oparciu o to, kim jestem. Definiowanie siebie nie przez pryzmat tego, co mówią o mnie inni i przez ich akceptację, ale przez to że jestem – tak po prosu, człowiekiem, stworzeniem Bożym i to mi wartość nadaje. Nie tylko mi – każdemu! To jest we mnie miejsce niespójne, z rysą. Coś tam jeszcze nie jest na swoim miejscu.
Jest nad czym pracować. Postanawiam jednak rozszerzać moją strefę komfortu i próbować nowych rzeczy oraz doskonalić aktualne działania. Chcę radykalnej zmiany w moim podejściu do świata, do ludzi i do siebie samej.

Przypomniały mi się „Kropki” Włodka Markowicza (https://www.youtube.com/watch?v=O6UBkXLN4PI).
Nie chcę zatracić tej pierwotnej ciekawości i uważności w poznawaniu świata. Chcę łączyć kropki i odanjdować kolejne połączenia. Wiem, że to czyni mnie bogatszą i że może przyczynić się do ubogacenia świata innych ludzi.

A kiedy pokolorować już te kolejne połączenia (jak w tej zabawie – połącz kropki i pokoloruj), to może okazać się, że dzieło będzie bardzo kunsztowne. Tylko odwagi mi trzeba, by nie zachowywać dla siebie tych obrazów i połączeń…

Smutna i refleksyjna (dla mnie) Wielka Orkiestra

Internety zawrzały. Stało się zło. Ogromne zło. Próbuję to od wczoraj pomieścić w sobie i nie do końca umiem. Ciśnie mi się do głowy Niemen z jego „Dziwnym światem”, Szymborska z „Nienawiścią” i „Hymn o miłości”.
Ja przeżywam świat przez teksty, różne teksty. I te powyżej i te pisane na bieżąco w mediach. Przeglądam internety i widzę ich mnóstwo. Komentarzy nie czytam. Boję się, że zobaczę hejt, że zobaczę obrzucanie się obelgami, gdybanie, obarczanie winą. Słowa też ranią – jak nóż.
A fakt jest jeden – umarł człowiek, został zamordowany. Nie wiem, jakie potrzeby realizował mordujący. Nie wiem, dlaczego wybrał tak drastyczną metodę jej realizacji. Dlaczego pozbawił życia drugiego człowieka?
Smutno mi, kiedy myślę o rodzinie Prezydenta Gdańska, ale smutno mi także, kiedy myślę o rodzinie mordującego. Tragedia dotyka jednych i drugich. Tragedia dotyka również Jurka Owsiaka i wielu z nas – Polaków.
Ja myślę coraz mocniej, intensywniej, że dopóki nie będziemy chcieli mieć relacji zamiast racji, nie znajdziemy płaszczyzny, aby nasze potrzeby były zrealizowane, dopóki nie nauczymy się nazywać, rozpoznawać potrzeb i uczuć, nie znajdziemy strategii, aby je wzajemnie zrealizować – na nic zdadzą się wielkie słowa wzywające do pokoju, pojednania, miłości. One rodzą się w sercu. Wierzę, że to Bóg je tam umieszcza, a on przemawia w ciszy… (to akurat z „Milczenia”). Dlatego wśród tego zgiełku ostatnich godzin, potrzebuję jej bardzo. Żeby nie zatracić się w osądzaniu i nienawiści.
Nienawiść ma się dobrze – ale my nie jesteśmy powołani do nienawiści. Zostaliśmy powołani do miłości. A ona nie zabija, ona daje życie.
Nie więc trwają: wiara, nadzieja i miłość. I oby miłość zwyciężyła w Tobie, we mnie, w Jurku i innych, którzy wierzą, że warto mieć nadzieję… <3

U Przymierzaków i nowe plany

Dzisiejsze święto jest jakieś szczególne… Zaczęło się od Modlitwy w drodze. Mędrcy mają tylko znak – gwiazdę, swoje przeświadczenie, że ona „coś” znaczy i pragnienie, by to sprawdzić, by znaleźć Tego, kogo ona wskazuje. Nie siedzą w miejscu, ale idą, szukają, pytają, a o resztę troszczy się Bóg.
Później byłam w Pokrzywnie pod Poznaniem w domu Przymierza Miłosierdzia. Moja wspólnotowa siostra rozpoczynała dziś formację. Piękna uroczystość i bardzo ważna. W. od dziś wchodzi w inny wymiar funkcjonowania. Będzie służyć tam, gdzie zostanie posłana, będzie głosić Słowo i żyć z tego, co Pan jej da. Ja patrzę na to z ogromnym szacunkiem i proszę Jezusa, by dał jej potrzebną łaską i siłę.
Rozmawiałam tam także z H. i ona mi powiedziała, że odkąd jest gotowa iść i głosić Dobrą Nowinę, odkąd jest w domu Wspólnoty, to przestała troszczyć się o wiele spraw, także tych typowo ziemskich. Nie było to łatwe i nadal nie jest. Jednak, co dla mnie jest niesamowite najbardziej, w czasie, kiedy ona służy, Bóg troszczy się o resztę. Spełniają się słowa „Szukajcie wpierw Królestwa Bożego (…) a wszystko inne będzie wam przydane”. Szukasz Królestwa/głosisz je, a On troszczy się o Twoje sprawy (łącznie z tym, czym się umyjesz i w co wytrzesz albo co do garnka włożysz).
A jak to się ma do dzisiejszej uroczystości Objawienia Pańskiego? Dla mnie tak mianowicie, że ujrzałam pewną zależność – rusz się wreszcie, posłuchaj głosu, ujrzyj znaki i idź za nimi. Reszta przyjdzie. Mędrcy zobaczyli gwiazdę. Uznali, że znaczy coś ważnego i ruszyli się, by sprawdzić. Reszta przyszła. Pytali, szukali i znaleźli, a na koniec ostrzeżenie dostali i wrócili spokojnie (taką mam nadzieję, bo Biblia nic na ten temat nie mówi) do domu.
Na koniec dnia, już nie w Pokrzywnie, ale w drodze podczas dodatkowego/przymusowego kursu autem usłyszałam pewną obietnicę dla mnie, dla mojej przyszłości. Wierzę, że zmiany nadejdą. Jest plan, a ja chcę w niego wejść. To moja gwiazda dziś zaczęła świecić. Jeszcze nie rozpoznaję, co dokładnie oświetla jej blask, ale wiem, że świeci – na razie blado. Już niebawem zacznie świecić jaśniej, a ja zobaczę więcej, następny kawałek drogi do przejścia. Będę pytać i szukać. I wierzę, że znajdę. Nie chcę pozostać tu, gdzie jestem.
„Chętnie zrobię coś niestandardowego…” I mam nadzieję, że to właśnie się zaczyna.
Jak już zobaczę oprócz blasku kawałek drogi – podzielę się tutaj 
(Zdjęcie pochodzi z serwisu: Dayenu – design for God)