Bez tytułu…

W Ewangelii Jezus dziś idzie do swoich. Do Nazaretu. Oni widzą w Nim tylko kogoś, kogo znali od dzieciństwa. Widzieli, jak biega, skacze, bawi się, uczy itp. Nie potrafią w Nim ujrzeć Nauczyciela, Syna Boga. Nie mieści się w ich schemacie. On jednak nie przyjmuje ich sądów, opinii o sobie. Nie zniechęca się, nie roztrząsa ich, nie załamuje się. Wie po co przyszedł, zna swą wartość, zna cel swego życia. Pragnie uzdrawiać i przychodzi z darem nowego życia, ale one nie zostają przyjęte. Co robi? Idzie dalej, do innych, chcących przyjąć Miłość i jej dary. Niczego nie traci, ma nieskończone zasoby dobra i nim się dzieli, a kiedy się dzieli i inni przyjmują, to ono się pomnaża.
Jezus chce mieć relację, nie rację  A jeśli tej relacji ktoś nie chce, idzie dalej szukać takich, którym na relacji zależy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *