Pustka i filozof idealista 

Tyle słów, a jednocześnie ich brak, by „wyrazić wszystko, co pomyśli głowa”. Znacie to? Ja mam tak już dość długo. A może właściwie problem leży nie w braku słów, a w skupieniu się na ich odnajdywaniu? Ja pewnie się powtarzam, ale chyba brak mi wiary w to, że kiedy pojawia się ta nieuchwytna myśl, by coś napisać, ja od razu ją odsuwam od siebie – bo może to, co chcę przekazać sensu nie ma, może to „jakiś pierdół”, może nic nie wniesie? Ale czy musi? No nie musi i ja wiem o tym doskonale. Przecież ten blog ma być moją refleksją, moją perspektywą i nie wszystkim musi odpowiadać…
To ciekawe, bo sądzę, że nie zabiegam o względy innych, nie muszę mieć poklasku czy 100 lajków, a jednak… Pragnienie akceptacji i poparcia jest nie do wyparcia 
Ostatnio byłam na bardzo ważnych dla mnie warsztatach dla kobiet. Dzięki nim zrozumiałam, dlaczego jestem, jaka jestem. Poznałam mój profil osobowości i może nie jestem nim bardzo zaskoczona – no to w końcu ja – ale pewne aspekty mi się poukładały w głowie. Najkrócej mówiąc – filozof idealista…
Z ciekawostek – utwierdziłam się co do mojego introwertyzmu  Jestem osobą przyjacielską, ale nie lubię sztuczności w kontaktach! Dlatego nie lubię dużych spotkań, dlatego nie lubię wielkich rekolekcji, dlatego nie lubię być długo z wieloma ludźmi w jednym miejscu. To wcale nie znaczy, że jestem do nich wrogo nastawiona. Boże, broń! Chodzi o to, że dyskomfort spowodowany „tłumem” (dla mnie więcej niż 10 – 15 osób, a przy skrajnym zmęczeniu nawet 5 – 10), sprawia, że czuję się sztucznie i nieswojo. Męczę się i nie umiem zaangażować się w spotkanie, nie umiem wzbudzać empatii w sobie, ani być „tu i teraz”. To znaczy trochę umiem, ale kosztuje mnie to bardzo dużo energii i po takim spotkaniu jestem zupełnie nieproporcjonalnie wymęczona niżby tego wymagała sytuacja.
Inna ciekawostka – takich ludzi podobno jest niewielu, więc dlatego są postrzegani jako lekko dziwni albo inni 
 Może nie spotkałam się otwarcie z takimi określeniami siebie, ale moje odczucia często mi to potwierdzają.
Dziękuję Bogu, że uczy mnie cierpliwości i miłości do samej siebie – znacznie łatwiej zaakceptować to, kim jestem, a jestem piękna 

Tego dowiedziałam się na warsztatach i tego będę się trzymać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *