Miesięczne archiwum: Maj 2018

Inność, prawda i miłość – wieczorne refleksje

Mimo różnić, warto się spotykać. Warto z otwartym sercem słychać inności. W niej można dostrzec siebie, odkryć coś, co zostało pogrzebane, zapomniane. Myślę, że lęk przez innością może brać się z tego, że obawiamy się sytuacji, w której w owej „inności” zobaczymy siebie. Nasze zapomniane pragnienia, obawy, marzenia. „Inny” może nam je przypomnieć, a to czasami zaboli.
Prawda jednak, jeśli już na nią się zgodzić, daje wolność. Nic już nie muszę ukrywać, za niczym się chować, nie muszę zakładać kolejnej maski. Prawda nie musi się podobać, ale jest jedyną droga do wolności, do szczerości wobec siebie i bliźnich.
Dziś usłyszałam (parafrazuję), że mimo różnic, odrębności – warto kochać. To piękne, bo poprzez miłość doświadczaną od drugiego człowieka, przez jego ciekawość, akceptację, życzliwość, mogę z większą empatią spojrzeć na siebie 
Nie wiem, czy to zrozumiałe, co napisałam, ale refleksja wieczorna mnie naszła 

 

Pustka i filozof idealista 

Tyle słów, a jednocześnie ich brak, by „wyrazić wszystko, co pomyśli głowa”. Znacie to? Ja mam tak już dość długo. A może właściwie problem leży nie w braku słów, a w skupieniu się na ich odnajdywaniu? Ja pewnie się powtarzam, ale chyba brak mi wiary w to, że kiedy pojawia się ta nieuchwytna myśl, by coś napisać, ja od razu ją odsuwam od siebie – bo może to, co chcę przekazać sensu nie ma, może to „jakiś pierdół”, może nic nie wniesie? Ale czy musi? No nie musi i ja wiem o tym doskonale. Przecież ten blog ma być moją refleksją, moją perspektywą i nie wszystkim musi odpowiadać…
To ciekawe, bo sądzę, że nie zabiegam o względy innych, nie muszę mieć poklasku czy 100 lajków, a jednak… Pragnienie akceptacji i poparcia jest nie do wyparcia 
Ostatnio byłam na bardzo ważnych dla mnie warsztatach dla kobiet. Dzięki nim zrozumiałam, dlaczego jestem, jaka jestem. Poznałam mój profil osobowości i może nie jestem nim bardzo zaskoczona – no to w końcu ja – ale pewne aspekty mi się poukładały w głowie. Najkrócej mówiąc – filozof idealista…
Z ciekawostek – utwierdziłam się co do mojego introwertyzmu  Jestem osobą przyjacielską, ale nie lubię sztuczności w kontaktach! Dlatego nie lubię dużych spotkań, dlatego nie lubię wielkich rekolekcji, dlatego nie lubię być długo z wieloma ludźmi w jednym miejscu. To wcale nie znaczy, że jestem do nich wrogo nastawiona. Boże, broń! Chodzi o to, że dyskomfort spowodowany „tłumem” (dla mnie więcej niż 10 – 15 osób, a przy skrajnym zmęczeniu nawet 5 – 10), sprawia, że czuję się sztucznie i nieswojo. Męczę się i nie umiem zaangażować się w spotkanie, nie umiem wzbudzać empatii w sobie, ani być „tu i teraz”. To znaczy trochę umiem, ale kosztuje mnie to bardzo dużo energii i po takim spotkaniu jestem zupełnie nieproporcjonalnie wymęczona niżby tego wymagała sytuacja.
Inna ciekawostka – takich ludzi podobno jest niewielu, więc dlatego są postrzegani jako lekko dziwni albo inni 
 Może nie spotkałam się otwarcie z takimi określeniami siebie, ale moje odczucia często mi to potwierdzają.
Dziękuję Bogu, że uczy mnie cierpliwości i miłości do samej siebie – znacznie łatwiej zaakceptować to, kim jestem, a jestem piękna 

Tego dowiedziałam się na warsztatach i tego będę się trzymać.