O Ewie pramatce

Dziś mam konferencję dotyczącą pierwszej kobiety w Biblii… No nie powiem, stresuję się. Materiały niby są, wszystko niby rozumiem, ale jak tu opowiadać o Ewie, kiedy ciągle w komentarzach pojawiają się mężczyźni? No i właśnie mnie natchnęło – przecież bez ich kontekstu trudno by było zobaczyć, jakie tak naprawdę jesteśmy!

To chyba to zestawienie nas – kobiet obok mężczyzn, sprawia, że stajemy się tacy wyraźni, tacy różnorodni i kompletni.

Co mnie urzekło i zastanowiło? Przede wszystkim fakt, jak bardzo grzech zniszczył relację pierwszych ludzi. Zobaczcie, kiedy Bóg pyta Adama, dlaczego zjadł owoc, on automatycznie mówi, ze Ewa mu go dała. Przypuszczam, że ona, usłyszawszy ten zarzut, przede wszystkim poczuła się zdradzona, na zasadzie – jak możesz?! Jak możesz mi to rozbić? Zostawiasz mnie, zrzucasz na mnie! Więc sama szuka winnego i znajduje węża.

Przecież Adam i Ewa byli w ogromnej bliskości, zarówno duchowej jak i psychicznej, i fizycznej. Grzech sprawił, że nastąpił zgrzyt, przerwanie więzi, nadużycie zaufania. I tak jest do dziś. Brak empatii, niechęć do drugiego, brak cierpliwości, opryskliwość – burzą i nadwątlają moje relacje.

Drugą rzeczą jest wspomniana w opisie upadku człowieka „nagość”, której doświadczają pierwsi ludzie i to, co z nią robi Bóg. To jest absolutnie niesamowite. „Nagość” w języku biblijnym oznacza utratę godności osobowej i społecznej, utratę własnej tożsamości (cytuję za: S. Biel SJ, K. Biel SJ, Kobiety. Między miłością a zdradą, s.16.). Bóg nie dość, że przecież wie, co nasi prarodzice zrobili, to jeszcze idzie w ich stronę i woła: „Gdzie jesteś”? Owszem, skutkiem grzechu są: trud życia, zdobywania pożywienia i porodu, ale i obietnica zbawienia w Jezusie wywodzącego się z potomstwa Ewy oraz (!) fakt, że Bóg sam szyje (sporządza) dla mężczyzny i kobiety odzienie ze skór. Zobaczcie, Bóg zajmuje się okryciem naszej nagości, przywracając tym samym godność człowiekowi. Nawiązuje nową relację z nimi i między nimi… To niesamowita dbałość, Miłosierdzie, troska…

Bóg troszczył się o Ewę, nie odrzucił ani jej, ani jej Adama. Jest dla nas – współczesnych Ew – nadzieja. W Jego sercu, w Jego miłosierdziu, w Jego miłości 🙂

A na koniec cytat, który mnie ujmuje chyba najbardziej – o Ewie, która przekroczyła granice poznania i o tym, jakie dobro wyprowadził z tego Bóg (źródło jak wyżej, s.26.):

Ewa chciała zakosztować życia ze wszystkim, co ono przynosi. Przyjęła wszelkie tego konsekwencje, poznała szczęście i ból. Doświadczyła siebie samej i przez to zyskała poznanie i własną, osobistą dojrzałość (L. Jarosch).

Myślę, że była szczęśliwa. Mimo bólu, cierpienia, utraty syna, poznania, czym jest grzech i doświadczenia go, była szczęśliwa. Odnajduję się w tym, a Ty?

*Wszystkie wcześniejsze wynurzenia i refleksje oparte są również o fragmenty Biblii – Rdz 1-4.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *