Autentyczność

We wczorajszym czytaniu z listu do Galatów święty Paweł ostro krytykuje świętego Piotra (Gal 2,1-2. 7-14). Próbowałam wyobrazić sobie tę scenę, w której Paweł przyłapuje Piotra na fałszu. Ciekawe, czy od razu żywiołowo zareagował? Pewnie tak, bo należał raczej do choleryków niż do flegmatyków. A zachowanie Piotra nie do końca mnie dziwi. Jego postawy bywały zachowawcze już za życia Jezusa, np. kiedy próbuje powiedzieć, że nigdy nie przyjdzie na Niego chwila męki albo kiedy się Go zapiera.

Teraz sytuacja jest trochę odmienna, choć mechanizm działania ten sam. Piotr nie umie być szczery wobec swoich przyjaciół/znajomych z Jerozolimy. Nie umie być wierny swojemu wyborowi, nie umie być miłosierny wobec „nawróconych pogan”. Pomimo początkowo zawiązanych relacji, on z nich rezygnuje, kiedy pojawiają się towarzysze. Odsuwa się od nowo nawróconych nie-Żydów. Udaje. w zasadzie to i przed Bogiem i przed ludźmi i przed sobą samym. Pewnie boi się ich opinii. Ale przecież już wcześniej ustalili, że „wszystko ok,” można głosić poganom. Dlaczego się wycofał, dlaczego zaczął udawać, dlaczego wciągnął w to Barnabę? Tak naprawdę tylko Kefas zna odpowiedź.

Ja myślę, że czasami sama zachowuję się jak Piotr. On był Opoką, pierwszym papieżem, znał Jezusa realnie, Chodził z Nim, był w Wieczerniku. I tak udawał i tak lękał się opinii innych. Ze mną jest podobnie. Są sytuacje, kiedy nie chcę być widziana z jakimś człowiekiem ze wspólnoty. Nie jest mi na rękę, że ktoś widzi, jak wchodzę do kościoła. Pamiętam nawet sytuację, w której szłam ze wspólnotą na ewangelizację i myślałam, czy ktoś znajomy mnie zauważy. Ktoś – w znaczeniu niezwiązany z Kościołem, z Jezusem. Przełamałam obawy i poszłam i doświadczyłam radości apostoła. Sam jednak fakt pojawienia się lęku, świadczy o niedojrzałości. O braku pewności, że Ten, któremu służę, jest ważniejszy, mocniejszy. Jest Panem, jest Miłością.

Tylko, jeśli będę wpatrywać się w oblicze Boga, będę mogła bez lęku iść i nieść Go innym. Zatopiona w Miłosierdziu, nie będę w stanie tego nie robić.

Paweł zarzucił Piotrowi nieautentyczność. Myślę, że to chyba najważniejsze w tym tekście – tylko jeśli żyję tym, co głoszę, przekonam tych, do których idę. A raczej Jezus w moim życiu ich przekona. Tylko wtedy będę autentyczna, tylko wtedy nie będę lękać się opinii mych bliźnich. Nie będę fałszywa, lecz autentyczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *