Wyjdź za próg…

J.R.R. Tolkien w „Hobbicie” mówi „niebezpiecznie jest wyjść za próg”. Dlaczego? Bo za tym progiem może spotkać cię przygoda. Jeśli masz usposobienie podobne do hobbita, to nie jesteś zwolennikiem przygód. Wolisz wygodną norkę, pełną spiżarnię, fajkę z najlepszym zielem Shire’u i spokój.
Nagle przychodzi taki Gandalf i każe ci wyjść za próg! Każe opuścić wygodny domek, zapomnieć o drugim śniadaniu, o chustce do nosa i wszelkich innych wygodach. A co oferuje w zmian? Nową jakość życia, nowych przyjaciół, możliwość dania wreszcie innym czegoś z siebie i od siebie. I Bilbo poszedł… a później Frodo – aż na Górę Przeznaczenia.
Podobne dylematy przeżywamy zapewne, kiedy staje przed nami Jezus i mówi – pójdź za mną! Prosi przy tym – nie oglądaj się. Tłumaczy, że nie zapewni ci komfortowych warunków, ale jednocześnie ukazuje, że masz być wpatrzony w niego, a niczego ci nie zabraknie. Nie masz się oglądać wstecz, nie masz szukać chustki do nosa, czy fajkowego ziela. Niezależnie co przeszkadza tobie pójść za nim, on mówi, abyś to zostawił.
Myślę sobie, że mi trudno przestać martwić się o dzieci i o nasze życie codzienne. To na to się najczęściej oglądam. Martwię się, że nie zatroszczyłam się wystarczająco o synów. Mam jakieś beznadzieje wyrzuty, że idąc za Jezusem, zostawiam ich. A przecież on tak samo troszczy się o nich jak o mnie. Tak samo chce zapewnić im życie w obfitości. Tak samo jest blisko nich jak mnie.
Hania W. mi to pokazała. Skoro mówię Jezusowi – „troszczysz się Ty” i odnoszę to do siebie, to tak samo mogę, a wręcz powinnam, odnieść te słowa i do dzieci. On troszczy się o nich i o mnie! A mimo tej wiedzy miewam obawy.
Jezus mówi, że mam porzucić wszystko, co mnie zniewala, spojrzeć na niego, pozwolić się prowadzić. On o resztę się zatroszczy.
Gandalf zatroszczył się o Drużynę. Poświęcił siebie, aby mogli uciec przed Barlogiem – symbolem zła/szatana. Umarł dla świata, dla nich, ale odrodził się w nowej postaci, aby na nowo być przy przyjaciołach, by im pomagać, wspierać. Został przez swoją ofiarę oczyszczony. Z Gandalfa Szarego stał się Białym.
Tak jest moim zdaniem, kiedy przyjmuję postawę służby, kiedy jestem wierna Jezusowi, nie oglądam się i służę – wtedy on działa, oczyszcza i przemienia. Czyni szlachetnym i pięknym, gotowym do dalszych zadań. Ja umieram, a on zaczyna żyć we mnie.
Tak trudno się nie oglądać, nie tęsknić za komfortem, nie martwić się o przyszłość… A Jezus wyraźnie mówi – „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże” Łk 9,60. I nie idzie tu o brak pamięci o moich bliskich, czy że nie mam czynić tego, co względem nich powinnam. Ja mam przede wszystkim głosić królestwo Boże, mam głosić Ewangelię, Dobrą Nowinę o królestwie. Mam patrzeć w Jezusa. Wtedy reszta ułoży się sama, każda sprawa „wskoczy” na swoje miejsce, problemy znajdą rozwiązanie, Jezus zatroszczy się i o bliskich i o mnie i o nasze codzienne potrzeby.
O wiarę proszę. O nadzieję i o miłość – by trwać wiernie i nie puszczać pługa ani na chwilę.

P.S. Pozwolę sobie ten wpis zadedykować mojej młodej przyjaciółce, Annie N., z wdzięcznością – ona wie dlaczego 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=jlc7rWVvq2Q

https://www.youtube.com/watch?v=jlc7rWVvq2Q

Tekst ukazał się pierwotnie tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *