Dzienne archiwum: 31 sierpnia 2014

Uwiódł, ujarzmił i przemógł…

Uwiodłeś mnie, Panie, a ja dałem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś Jr 20,7.

Wiele lat temu dałam się uwieść Bogu. Oddałam Mu swoje serce. Doświadczenie Jego miłości, potęgi, opieki, łaski było tak ogromne, że powiedziałam „tak”. Niejednokrotnie Boży Duch mnie prowadził, umacniał, obdarowywał darami, bym służyła.

Moja droga z Panem Bogiem jest wyboista, pełna zakrętów, wyrw, ślepych uliczek. Bynajmniej z Jego powodu… Zdarzało mi się (i zdarza – nawrócenie to proces…) pobłądzić, źle „zaparkować”, odwrócić się tyłem do Światła i Miłości, wybrać swoją opcję i ją realizować, głosić siebie pod płaszczykiem głoszenia Jezusa. Żeby zdobyć czyjąś uwagę, zabłysnąć, poczuć się dowartościowaną.

Moje życiowe wybory spowodowały w pewnym momencie, że Bóg nie tyle przestał dla mnie istnieć, co ja żyłam w opozycji do Niego. Tęskniłam za naszą bliskością, osobistą relacją, za Jego miłością. Narzuciłam sobie ograniczenia, które nie pozwalały mi doświadczać troski i miłości. Bóg jednak upominał się o mnie, upominał się o to, co mi ofiarował, o dary Ducha Św. Upominał się o swoje umiłowane dziecko. I wygrał. Tak jak z Jeremiaszem. Prorok walczył i ja wałczyłam. Chciałam po swojemu, myślałam, że dobrze. Owoce jednak były gorzkie. Jeremiasz wiedział, że ma głosić słowo Boga, nawet kosztem bycia wyśmianym i odrzuconym. I ja to zrozumiałam. Bóg mnie ujarzmia i „jest potężny w mocy swej”… Przemaga mnie każdego dnia i każdej chwili. Przypomina, że należę do Niego. Nie czuję się zniewolona Nim, przeciwnie – ta relacja daje mi wolność. Stanięcie w prawdzie przed Ojcem, powoduje, że nie muszę udawać. Świadomość, że On mnie kocha taką, jaką jestem, z każdym grzechem, słabością, daje ulgę w sercu. I rodzi radość, że tak niedoskonałego narzędzia chce używać do swoich dzieł.

W kontekście wczorajszej i dzisiejszej Ewangelii (por. Mt 25,14-30 i Mt 16,21-27) nasunęła mi się jeszcze jedna myśl. Krzyżem dla człowieka mogą być jego talenty, dary, którymi został obdarowany. Zgoda na nie może stać się powodem prześladowania i wyśmiania. Może spowodować odosobnienie obdarowanego i niezrozumienie wśród ludzi. Ale… jak mówi Mateusz „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby świat cały zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?…” Mt 16,26.

Cóż mi po tym, że świat mnie pokocha, jeśli moja dusza będzie w ciemności? Na krótko może fascynować, ale w perspektywie wieczności – nie dziwię się Jeremiaszowi, że pozostał wierny swemu powołaniu. Cierpiał, ale widział sens i nie stracił duszy…

Zatrzymaj się, spójrz w swoją duszę, spójrz na to, co dał Ci Bóg.

„Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” Rz 12,2.