Tarcza

Jak się czujesz, jeśli zewsząd spadają na Ciebie razy? W dodatku niezasłużone albo nieadekwatne do tego co zrobiłeś? Ja czuję się fatalnie. Bywa, że smutek przygniata mnie niemal do ziemi. Poczucie niesprawiedliwości przesłania mi wszystko co dobre, oddala od Boga i Jego miłości. Sprawia, że pogrążam się w lęku i złym myśleniu o sobie. Nie lada wysiłkiem jest dla mnie odwrócenie wzroku od swego nieszczęścia i skierowanie go na Boga.

Widzę, że często zbyt dużo czasu poświęcam na analizowanie, dociekanie i rozpamiętywanie. Powiedział mi ktoś coś krzywdzącego? Zrobił mi krzywdę? Wyraził się niesprawiedliwie i niepochlebnie? Tak naprawdę ma prawo. To, co mówi drugi człowiek, nie jest do końca zależne ode mnie. Widzi po swojemu, czuje po swojemu, odbiera mnie po swojemu. Jeśli nie ma w nim empatii lub zwyczajnie – miłości bliźniego – będzie ranić. Ja przecież też ranię…

Przekonałam się, że najlepszą metodą na odejście od swego bólu, jest skierowanie wzroku na Boga. Próba spojrzenia z Jego perspektywy na wszystko, co mi się przytrafia. Błogosławienie temu, który mi złorzeczy, modlitwa i przede wszystkim dziękczynienie. Kiedy dziękuję, odwracam się od siebie i patrzę na Boga. Na Ojca, Syna i Ducha Świętego. (W każdym położeniu dziękujcie… 1Tes 5,18)

Przebaczam w swym sercu – nieważne, że 1000 razy tej samej osobie. Przebaczam, błogosławię i zostawiam. W moim przypadku jest to trudne, bo jak kura rozgrzebuję po 1000 razy, rozmyślam i wpadam w pułapkę lęku i poczucia krzywdy.

Chcę żyć w wolności, a wolność zapewnia mi tylko Bóg, tylko tarcza jaką pozostaje Jego blask, pieczęć miłości, którą na mnie zostawił i moje: wiara i dziękczynienie – za życie, synów, pracę, rodzinę, przyjaciół, kolejny dzień, słońce, dobro którego doświadczam, wygodne łóżko, jedzenie i całe bogactwo otaczającego mnie świata. I za tych, którzy mnie krzywdzą – za nich też uczę się dziękować, bo właśnie doświadczenia będące konsekwencją ich zaistnienia w moim życiu, sprawiły, że jestem w tym miejscu swojego życia, z takimi a nie innymi doświadczeniami. (por. Ef 6,16)

Jak Monika, Augustyn i Jan Chrzciciel pragnę spoglądać w twarz Jezusa, mówić mu wytrwale – „dziękuję” i wierzyć, że moja modlitwa ma sens, moje przekonania są osadzone na Prawdzie i niestraszny mi mój osobisty Herod.

Tarcza musi być z dobrego materiału, więc wykuwanie jej zajmie mi pewnie resztę życia, ale na końcu czeka mnie nagroda – życie wieczne 🙂 Amen 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *