Kim dla mnie jesteś?

Poznanie dostaje wybrany. Nie inaczej było z Piotrem. Na pytanie Jezusa „za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”, odpowiada „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego” (por. Mt 16,13-20). Gdyby Duch Św. nie objawił tego apostołowi, nie mógłby wyznać owej prawdy. Jezus daje Piotrowi ogromną odpowiedzialność. Czyni go skałą, opoką, na której zbuduje swój Kościół.

Ale nie do końca to jest tematem moich rozważań.

Miedzy Piotrem i Jezusem niewątpliwie była głęboka więź. Nauczyciel i uczeń. Mistrz i czeladnik uczący się fachu. Jezus jest fundamentem wiary, nawrócenia apostołów. Jeden z nich – Piotr staje się opoką Kościoła Świętego. Myślę, że to dzięki tej więzi, osobistej relacji między wymienionymi możliwe było tak głębokie poznanie prawdy o Jezusie i zbudowanie Kościoła.

O każdą relację trzeba dbać. Jezus chodzi z apostołami, dba o nich, interesuje się nimi, traktuje każdego indywidualnie, mówi „pójdź za mną” – używa liczby pojedynczej. Jego miłość jest jednoznaczna, ukierunkowana na konkretną osobę. Zadaje pytanie każdemu apostołowi i dostaje różne odpowiedzi, tylko Piotr udziela wyczerpującej i prawdziwej. To zadanie pytania świadczy, że dla Jezusa liczy się, co myślą inni. Jest z nimi cały czas, ale nie przestaje się interesować, nie zakłada, że wszystko już wie. Dba o swoich najbliższych. Jest ich ciekawy.

Jak jest ze mną w różnych relacjach? Czy umiem okazać zainteresowanie tym, którzy są dla mnie ważni, czy daję im znać, że ich cenię, kocham? No nie zawsze – przyznać muszę. Skupiając się na sobie, zapominam, że w każdej więzi potrzebne jest okazywanie zainteresowania, spędzanie razem czasu, telefon, sms, uśmiech czy przytulenie. Wygrywa lenistwo. Czasami obracam to w obawę, że będę się narzucać, dlatego odpuszczam. Ale czy słusznie? Jak we wszystkim, tak i tutaj, potrzebny jest umiar, wyczucie. Ale kiedy patrzę na Jezusa, widzę, że chce znać zdanie swoich towarzyszy i nie myśli, jak zostanie odebrany, interesuje go prawda.

Jest jeszcze jedna sprawa. Pytanie. „Za kogo mnie uważasz?”. Ono jest niebezpieczne – zakłada, że poznam prawdę o sobie, a ona może nie być miła. Czy mam odwagę je zadać? Rzadko. Choć doświadczyłam nie raz i nie dwa wyzwalającej mocy prawdy, pycha niejednokrotnie blokuje mnie na nią.

Muszę uświadamiać sobie nieustannie, kim jest dla mnie Jezus i drugi, bliski mi człowiek. Żeby mi nie spowszednieli, żebym nie zapominała, że oni są, że jesteśmy sobie bardzo potrzebni – właśnie po to żeby doświadczyć PRAWDY, jej poznania i wyzwolenia (por. J 8,32 i Gal 5,1).

Powodzenia i odwagi … 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *