Wróć na miejsce

W ostatnich dniach była ewangelia o tym, jak Jezus mówi do Piotra dwie ważne rzeczy. Pierwsza dotyczy jego roli w Kościele, a druga jest komentarzem słów apostoła o męczeństwie i śmierci Jezusa (Mt 16,13-23). Piotr – skała, opoka Kościoła i ten wyzwany przez Jezusa od szatana. Dla ścisłości – w oryginale, jak się dowiedziałam, jest stanowczo poproszony, żeby wrócił na miejsce. Jezus zdaje się mówić: „nie wychodź przed szereg”, nie wyprzedaj Mnie. To też tak jakby mówił: „idź za Mną”.

Tak sobie myślę, że często wybiegam przed szereg. Niecierpliwię się, chcę „już”, kombinuję, jakby tu niby wypełnić wolę Bożą, jakby tu zrobić to, czy tamto… A Jezus konkretnie: wróć na miejsce, za Mnie. Nie wyprzedaj, nie przyspieszaj, nie wybiegaj w przyszłość. Planuj, ale ze Mną.

Kiedy będę patrzeć przez Jezusa, Jego oczami, a więc będąc za Nim, wtedy wszystko nabierze odpowiedniej wartości, rzeczy staną się jasne, zobaczę je w takiej hierarchii, w jakiej powinnam. Nie wiem, czy kiedykolwiek to się stanie. Przywołuję siebie do porządku, nieustannie. Czasami tylko wygrażam Panu, że niby co to jest, dlaczego i po co? Ze zniecierpliwienia, zniechęcenia, frustracji.

Zastanawiało mnie także, dlaczego tłumacz tak sformułował słowa Jezusa, dlaczego nazwał Piotra szatanem. Szatan się zbuntował, wyszedł przed Jezusa, Boga, powiedział, że zrobi po swojemu. Tak właśnie chce zrobić Piotr. Chce ulec pokusie, żeby pójść trochę na skróty. Boi się o swoje życie, więc wyraża opinię, że lepiej by było, gdyby Jezus jednak nie umierał. Będzie mu łatwiej. Jezus odrzuca taką propozycję. On wypełnia wolę Ojca, a tam nie ma miejsca na wybieganie do przodu, nie ma miejsca na „inwencję twórczą”, tylko na „inwencję Ducha Świętego”. Wie, co do Niego należy, a wszystko, co przeciwne woli Ojca, jest dziełem szatana. Może stąd takie drastyczne określenie Piotra?

Dostrzegam, że myślę bardziej o tym, co ludzkie, niż o tym, co Boskie. Czas wracać – na swoje miejsce, za Jezusa. I pewnie tak bez końca…

2 myśli nt. „Wróć na miejsce

  1. Rafał Gelzok

    ‚Na swoje miejsce, tak bez końca’… Przeżywam to samo. Ciągle chciałbym, żeby moje życie „jakoś” ruszyło. Wybiegam, żeby coś zrobić, może zmienić, żeby było lepiej… a dopiero potem zdaję sobie sprawę, że ono już jest dobre, bo jest w nim Bóg. I to wszystko, co jest, to jest Jego dar, nawet jeśli są to ludzie, którzy sobie nie radzą. Czasem nie radzą „trochę bardziej” niż ja. I właśnie wtedy warto wskazać im ich właściwe miejsce. W rękach Boga. A dla mnie w tym zadanie jest takie, aby nauczyć się tym cieszyć. Że to ja też jestem darem dla nich. Choć to myślenie mnie zupełnie przekracza i jestem tego świadom.

    Bardzo spodobał mi się Twój blog. Wróciłem do poprzednich notek, odłożyłem na później. Wiele dobrej treści wraz ze stylem, który lubię, w którym odczuwam, a nie tylko czytam. Dziękuję.

    Odpowiedz
    1. aniasarayu Autor wpisu

      Dziękuję za ciepłe słowa. Fajnie uzmysłowić sobie, że jestem darem od Boga dla innych, a oni są tym samym dla mnie. „Jesteśmy razem w sercu Boga” 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *