Co widział święty Ignacy?

Dzisiaj dowiedziałam się, że święty Ignacy Loyola jest, oprócz wielu swych przymiotów, patronem kobiet rodzących i będących w ciąży.

10525843_623190491127858_4104778168077822271_n

Zawsze kojarzył mi się z Towarzystwem Jezusowym, którego był założycielem, ćwiczeniami duchowymi i ogromną mądrością. Zadziwiające jest dla mnie, jak człowiek żyjący w XVII wieku, mógł stworzyć „filozofię” tak bliską żyjącym w XXI wieku. Wiem – wytłumaczyć można to tylko łaską Bożą i natchnieniem Ducha Świętego… Mimo tej oczywistości, nie przestaje zadziwiać.

Hiszpański święty badał umysł i serce, zostawił „zestaw” ćwiczeń, które mają mi pomóc w poznaniu, nazwaniu i uporządkowaniu swoich myśli i uczuć. Mają mi uzmysłowić, jak jedno zależne jest od drugiego. Badanie serca jest procesem mozolnym, bywa że bolesnym, przed którym zbyt często biorę nogi za pas. Dlaczego? Bo wymaga to ode mnie stanięcia w prawdzie przed Bogiem, ale przede wszystkim przed samą sobą. A prawda, którą widzę, niekoniecznie mi się podoba. No bo jak to? Ja? Taka mądra, żyjąca z Panem Bogiem, modląca się itp. itd… Tak, właśnie ja. Często żyjąca w zakłamanej rzeczywistości wykreowanej dla własnych potrzeb, patrząca przez pryzmat swoich doświadczeń, swoimi oczami, a nie oczami i z perspektywy Boga, który jest Miłością.

Ignacy Loyola widział przede wszystkim Boga. Szukał Go wszędzie i we wszystkim. Nawet tam, gdzie inni widzieli grzech czy nieprawość. On dostrzegał w tym możliwość ujawnienia się Bożego Miłosierdzia (Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska Rz 5,20). To mnie zadziwia, motywuje. Chcę widzieć Boga w drugim człowieku – szczególnie tym, którego nie lubię albo który mnie skrzywdził, chcę widzieć Go w problemie, który dla mnie jest nie do przejścia (Nie mów Bogu, że masz wielki problem. Powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga 🙂 ). Myślę, że święty Ignacy, był tym, który dawał szansę, chciał poznawać nawet to, co inni odrzucali. Nie widział siebie w kategorii – „jestem od nich lepszy”. Starał się działać ku dobru innych i Boga („Ku większej chwale Boga – ad maiorem Dei gloriam”).

Droga długa przede mną. Zapewne pełna upadków, buntów, tupania nogami, że mam dość, że samo zło, że nie tak, że ten mnie zranił, a ja teraz mam szukać dobra i Boga… Ale nie chcę się pogrążać we frustracjach, nie chcę tracić nadziei. Odkrywam już, że kiedy ja przestanę szukać swoich pomysłów na życie, wtedy On może zacząć działać. Kończę się ja, zaczyna się On. Jakież to trudne! Ale proces trwa…

Ignacy fascynuje mnie coraz bardziej. Być może dorastam do Rekolekcji Ignacjańskich? Dowiem się w najodpowiedniejszym czasie. Na razie zadanie przede mną – znaleźć informację, jak to się stało, że Ignacy został patronem kobiet rodzących i w ciąży 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *