Dzienne archiwum: 30 lipca 2014

Modlitwa Jezusowa i zmiany

Wczoraj rozmawiałam z Anią N. Cieszy się jak dziecko, bo dostała na imieniny od bliskich koleżanek czotkę 🙂 Przyznam szczerze, że kiedy dostałam swoją – prosto z Ziemi Świętej – cieszyłam się równie mocno! Ona z tej radości zaproponowała, żebym napisała tu coś o modlitwie Jezusowej, która z czotką jest związana niepodzielnie. Części osób zapewne jest znana. Nie pretenduję do znawcy tematu; coś tam przeczytałam, posłuchałam, do źródeł mogę odesłać. Chcę przede wszystkim opowiedzieć, czym ta modlitwa stała się dla mnie i jak zadziałała w moim życiu.

Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem – modlitwa Jezusowa, modlitwa serca, wszechstronna i możliwa do modyfikowania; można ją skracać, zmieniać poszczególne człony albo po prostu wypowiadać Imię Jezus. Jej moc jest ogromna, bo kiedy skupiam się na tym, co mówię i do kogo, wtedy zachodzi relacja osobista, rodzi się intymność między mną i Jezusem. Z tej relacji płynie tylko dobro (nawet jeśli przyjdzie pocierpieć najpierw…). Prosty przykład – połóż rękę na sercu, zamknij oczy i powtarzaj „Jezus” (dziękuję Luis 😉 ). Widzisz, co się dzieje? Skupiasz się na Nim. Od tego się zaczyna osobista relacja. Jesteście ze sobą „po imieniu”. Nie idzie o spoufalanie się, ale o pełną miłości i szacunku relację osobistą. A jeśli poznasz Jezusa osobiście, będziesz mógł opowiedzieć o Nim innym.

Mocy modlitwy Jezusowej doświadczyłam wielokrotnie. Opowiem o jednym jej owocu. Pierwszy raz przeczytałam o niej w książce Szymona Hołowni i Marcina Prokopa „Bóg, kasa, rock and roll”. W jednym z rozdziałów Szymon Hołownia mówi o mocy tej modlitwy, o tym, że jest jak oddech, jak zwrócenie serca ku Bogu. Przywołuje przykład niewidomego Bartymeusza spod Jerycha (Mk 10, 46-52). Wołał on głośno do Jezusa, żeby na niego zwrócił uwagę: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Jezus uzdrowił go. Bartymeusz mówi, że chce przejrzeć. Dzięki swojej wierze zostaje uzdrowiony.

Tak zaczęła się moja przyjaźń z modlitwą serca, właśnie w takiej formie, jak wołał Bartymeusz. (Szymon Hołownia, w kolejnej wspólnie napisanej z Marcinem Prokopem książce „Wszystko w porządku”, w jednym z ostatnich rozdziałów również poświęca jej sporo miejsca.)

Tę całą wyżej opisaną biblijną sytuację, słowa, które przeczytałam odniosłam do siebie i swojego ówczesnego życia. Ono sypało się, miałam problemy rodzinne, osobiste. Cierpiałam potwornie. Nie miałam sił żyć tak, jak żyłam. Czułam, że jeszcze trochę i zwyczajnie zwariuję. Nie przesadzam, ja naprawdę byłam u kresu swoich psychicznych możliwości. Byłam zamknięta w swoim świecie, odgradzałam się od bliskich, nawet, a przede wszystkim, od dzieci. Pragnęłam spokoju i radości, ale ich nie miałam. Zaczęłam wołać tak, jak niewidomy, codziennie, po kilkanaście razy. I Jezus przyszedł z rozwiązaniem. Musiałam wiele zostawić, wiele rzeczy zakończyć. Było, i często nadal jest, bardzo boleśnie, ale Jezus zwyciężał. Ja wiedziałam, co mam zrobić, jakie kroki poczynić, dokąd się udać. Jezus zmiłował się nade mną. Potrzebowałam mieszkania i ono się znalazło, potrzebowałam konkretnej pomocy i ją otrzymałam, potrzebowałam wsparcia innych ludzi i też je dostałam. Miałam odwagę zmieniać życie. Modlitwa ta przede wszystkim jednak spowodowała mój powrót do Jezusa, zanurzenie się w Jego ranach i doświadczenie uwolnienia i uzdrowienia. One trwają nadal, a Jezus działa w swej mocy, nieustannie przypominając mi, kim jest. Niech będzie uwielbiony!

Co do czotki – służy ona do odmawiania tej modlitwy. Wygląda podobnie do różańca. Ma koraliki i krzyżyk. Może mieć 33, 50 lub 100 koralików, na których odmawia się tę samą cytowaną tu frazę. Szczegóły można znaleźć na stornach: https://www.katolik.pl/modlitwa-jezusowa,38,416,cz.html oraz https://www.stacja7.pl/article/1855/Modlitwa+Jezusowa. W sieci można również znaleźć konferencje poświęcone tej modlitwie, np. ojca Adam Szustaka.

Na koniec, coś do posłuchania, kontemplowania i modlitwy sercem: https://www.youtube.com/watch?v=k86d1-2lQEU 🙂