Szacunek – o ekumenizmie i ateizmie

Od dawna zdarza mi się myśleć o ekumenizmie, jego istocie, trudnościach i pięknie. Moim wielkim pragnieniem jest modlić się kiedyś wspólnie z chrześcijanami (nie tylko katolikami), Żydami i muzułmanami. Pragnienie to wzrosło, odkąd Papież Franciszek modlił się z przedstawicielami różnych wyznań w Ogrodach Watykańskich. Wiadomo, że w dogmatyce różnimy się i różnić będziemy, ale wierzę, że jest możliwa JEDNOŚĆ ponad podziałami. Jeśli skierujemy głos ku Jedynemu Bogu, pomijając to, co dzieli, a skupiając się na tym, co nas łączy, na wierze w Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, w Jahwe, w Miłość Najwyższą, wierzę, że możemy sercem uwielbiać i dziękować razem. Może to i utopijne marzenia, ale nadzieja i wiara są silniejsze od każdej utopii.

Jakby na potwierdzenie tych myśli, natknęłam się dzisiaj na blogu Piotra Żyłki na cudowną pieśń – This I Believe (The Creed). Pochodzi z najnowszej płyty Hillsong. Uwielbiam ich muzykę. Są chrześcijanami – zielonoświątkowcami, głoszą, ewangelizują w mocy Ducha Świętego, a na ich koncertach są tłumy. Słowa pieśni są wyznaniem wiary, Credo. I uwierzcie – każdy katolik się w nich odnajdzie 🙂 Nawiasem mówiąc, wiele z utworów przez nich wykonywanych, jest znanych i śpiewanych we wspólnotach katolików i pewnie nie do końca zdajemy sobie sprawę, że nie są to pieśni stricte katolickie… Wracając do This I Belive. Tekst jest zrozumiały i jednoznaczny i nawet ja, z moją mniej niż nikłą znajomością angielskiego, rozumiem większość. Oto link do utworu: https://www.youtube.com/watch?v=uuDI-sk2nJU

O ekumenizmie było, teraz o ateizmie. Jest coś, co łączy oba – szacunek do odmienności. Kiedy spotykam osobę uznającą się za ateistę, zdarza mi się myśleć: zaatakuje, czy przyjmie z akceptacją moją odmienność? Nie mam zwyczaju nikomu na siłę głosić i przekonywać. Wymagam szacunku dla swoich poglądów i staram się takim samym szacunkiem obdarzać. I wierzcie mi, jeśli mam do czynienia z osobą niewierzącą z przekonania, odrzucającą Boga, z takim ateistą z prawdziwego zdarzenia – spotykam się zawsze z szacunkiem. Mogę wymieniać się poglądami, nie zgadzać się z nimi – ale nie ma ataków. Jeśli jednak mam do czynienia z osobą wierzącą w ateizm… Oj, wtedy bywa, że leją się pomyje i zło całego świata, i wszystkie pretensje. Do niczego to nie prowadzi. Jaką postawę teraz przyjąć? Spokoju, miłości. Jeśli ja nie będę atakować, adwersarz powinien się zreflektować. Zadziwi go postawa miłości i spokoju. Trudne to zadanie, bo mamy tendencje do wojowania. Tylko, czy Bóg potrzebuje takich obrońców? Jego Miłość obroni się sama.

Na podsumowanie zachęcam do przeczytania artykułu Szymona Hołowni „Kto ma rację?” (https://www.stacja7.pl/article/3910/Kto+ma+racj%C4%99/68). Tekst łączy w pewien ciekawy sposób oba zjawiska, o których dziś pisałam i traktuje o sprawach z nimi związanych.

Wytrwałości w postawie szacunku dla odmienności Wam i sobie życzę – nie tylko na dziś 😀

3 myśli nt. „Szacunek – o ekumenizmie i ateizmie

  1. Paweł

    Witaj Anno. Pozwolę sobie wyrazić swoje zdanie, na temat poruszonej przez Ciebie tematyki ekumenizmu i ateizmu.
    O ile w wymiarze społecznym, czy też politycznym wspólne modlitwy mogą rokować dobrze i sprzyjać misji pokojowej między przedstawicielami różnych religii i kultur, o tyle w wymiarze teologicznym jestem w tej kwestii co najmniej sceptykiem. Modlitwa w ciszy odprawiana przez innowierców nikomu nie przeszkodzi, jednak wspólne obrzędy mogą rodzić pewne niejasności – albo jesteśmy chrześcijanami, bo wybraliśmy Chrystusa jako Zbawiciela, albo też jest on nam zbędny, bo nasza „poprawność polityczna” zrównuje Go z innymi bogami, tym samym odzierając z chwały. Uważam, że nie możemy nadto angażować się w ekumenizm, by nie wypaczyć sensu własnej wiary. Co innego dążyć do zjednoczenia chrześcijaństwa, byśmy byli jednym Kościołem w Chrystusie, a czym innym poszerzać to pojęcie na inne wyznania.
    Jeżeli natomiast mowa o szacunku ze strony ateistów (czy też po prostu niechrześcijan) to moje wrażenia są różne. Wychodzę jednak z prostego założenia – zarówno wśród wierzących, jak i niewierzących są osoby traktujące inne osoby bez dobrej woli zrozumienia. Wiadomo, jak to z ludźmi bywa – wszystko jest kwestią chęci. Jeżeli jesteśmy wobec kogoś uprzedzeni i zastrzegamy sobie wyłączność na poznanie prawdy, to wpłynie to negatywnie na wymianę zdań, zaś w przypadku szczerego pragnienia poznania argumentów drugiej strony i być może zweryfikowania własnych przekonań, możliwa jest kulturalna dyskusja.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    Paweł
    nasciezkachwiary.blog.deon.pl

    Odpowiedz
  2. misjonarz

    Napiszę tylko w jednej kwestii, chociaż sprawa jest skomplikowana, ale w/g mnie Hillsong i tym podobne zespoły lub ruchy (głównie zielonoświątkowe), nie są ekumeniczne, chociaż teoretycznie takimi się określają. Nie będę mówił o kwestiach ekumenicznych, ale zielonoświątkowcy nie chcą ekuenizmu, bo nie chcą rozmawiać z nami w kwestiach wiary, jedynie narzucać swoje doktryny. Dlatego też ekumenizm z zielonoświątkowcami to mżonka, chociaż przez wielu podkreślana (to 2 wyznanie Chrześcjijańskie po katolikach).
    Teraz w innej kwestii, ale nie wiem dlaczego ludzie tak bardzo zachwycają się muzyką „Hillsong” ?, co w tym jest pięknego ? Ja zauważam w tym jedynie muzę na „jedno kopyto” niczym „disko polo” i muzykę transującą, ponadto nie ma w tym wogóle radości. Proszę sobie pooglądać filmiki z nimi ludzie są w swoistym transie, ale nikt się nie uśmiecha i nie raduje a często te ich koncerty są przeplatana swoistymi nauczaniami lub kazaniami, na których raz po raz ktoś: krzyczy, wrzeszczy lub inaczej próbuje nakłonić ludzi do swoich przekonań. Spróbuję udowodnić, bo ktoś powie, że to nie jest krzyk. Oczywiście nie musi być cały czas głos unoszony, ale co powoduje chrypkę lub chrypy u ludzi ? Odpowiedź jest prosta – nadwyrężanie głosu krzykiem i teraz proszę sobie znaleźć tych kaznodziei, którzy z nadmiaru wrzasku i krzyku tracą głos. Teraz pytanie – Duch Święty krzyczy ? – a JP II krzyczał ? Odpowiem, no zdażyło mu się, gdy się zdenerwował parę razy na ludzi, którzy przekraczają prawo Boże, ale nie stracił z tego powodu głosu. Ponawiam więc pytanie – jeżeli ktoś krzyczy, to kto przez niego krzyczy ? Odpowiem – krzyczy zły duch, no i mamy odpowiedź na to pod jakim natchnieniem działają takie zespoły jak „Hillsong” i pokrewne.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *