Dzienne archiwum: 22 lipca 2014

Szacunek – o ekumenizmie i ateizmie

Od dawna zdarza mi się myśleć o ekumenizmie, jego istocie, trudnościach i pięknie. Moim wielkim pragnieniem jest modlić się kiedyś wspólnie z chrześcijanami (nie tylko katolikami), Żydami i muzułmanami. Pragnienie to wzrosło, odkąd Papież Franciszek modlił się z przedstawicielami różnych wyznań w Ogrodach Watykańskich. Wiadomo, że w dogmatyce różnimy się i różnić będziemy, ale wierzę, że jest możliwa JEDNOŚĆ ponad podziałami. Jeśli skierujemy głos ku Jedynemu Bogu, pomijając to, co dzieli, a skupiając się na tym, co nas łączy, na wierze w Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, w Jahwe, w Miłość Najwyższą, wierzę, że możemy sercem uwielbiać i dziękować razem. Może to i utopijne marzenia, ale nadzieja i wiara są silniejsze od każdej utopii.

Jakby na potwierdzenie tych myśli, natknęłam się dzisiaj na blogu Piotra Żyłki na cudowną pieśń – This I Believe (The Creed). Pochodzi z najnowszej płyty Hillsong. Uwielbiam ich muzykę. Są chrześcijanami – zielonoświątkowcami, głoszą, ewangelizują w mocy Ducha Świętego, a na ich koncertach są tłumy. Słowa pieśni są wyznaniem wiary, Credo. I uwierzcie – każdy katolik się w nich odnajdzie 🙂 Nawiasem mówiąc, wiele z utworów przez nich wykonywanych, jest znanych i śpiewanych we wspólnotach katolików i pewnie nie do końca zdajemy sobie sprawę, że nie są to pieśni stricte katolickie… Wracając do This I Belive. Tekst jest zrozumiały i jednoznaczny i nawet ja, z moją mniej niż nikłą znajomością angielskiego, rozumiem większość. Oto link do utworu: https://www.youtube.com/watch?v=uuDI-sk2nJU

O ekumenizmie było, teraz o ateizmie. Jest coś, co łączy oba – szacunek do odmienności. Kiedy spotykam osobę uznającą się za ateistę, zdarza mi się myśleć: zaatakuje, czy przyjmie z akceptacją moją odmienność? Nie mam zwyczaju nikomu na siłę głosić i przekonywać. Wymagam szacunku dla swoich poglądów i staram się takim samym szacunkiem obdarzać. I wierzcie mi, jeśli mam do czynienia z osobą niewierzącą z przekonania, odrzucającą Boga, z takim ateistą z prawdziwego zdarzenia – spotykam się zawsze z szacunkiem. Mogę wymieniać się poglądami, nie zgadzać się z nimi – ale nie ma ataków. Jeśli jednak mam do czynienia z osobą wierzącą w ateizm… Oj, wtedy bywa, że leją się pomyje i zło całego świata, i wszystkie pretensje. Do niczego to nie prowadzi. Jaką postawę teraz przyjąć? Spokoju, miłości. Jeśli ja nie będę atakować, adwersarz powinien się zreflektować. Zadziwi go postawa miłości i spokoju. Trudne to zadanie, bo mamy tendencje do wojowania. Tylko, czy Bóg potrzebuje takich obrońców? Jego Miłość obroni się sama.

Na podsumowanie zachęcam do przeczytania artykułu Szymona Hołowni „Kto ma rację?” (https://www.stacja7.pl/article/3910/Kto+ma+racj%C4%99/68). Tekst łączy w pewien ciekawy sposób oba zjawiska, o których dziś pisałam i traktuje o sprawach z nimi związanych.

Wytrwałości w postawie szacunku dla odmienności Wam i sobie życzę – nie tylko na dziś 😀