Dzienne archiwum: 18 lipca 2014

Zapisane w gwiazdach

Wczoraj dane mi było obejrzeć „Gwiazd naszych winę”. Film piękny, wzruszający, poruszający temat życia, miłości i śmierci. Młodzi bohaterowie zmagają się z chorobą – rakiem, żyją ze świadomością, że śmierć jest tuż obok. Ryzykiem jest poddanie się rodzącemu się uczuciu, ryzykiem jest dłuższy wyjazd, ryzykowne jest nawet pójście spać… A mimo tych przeciwności, zwątpień jest w nich chęć życia, radości. Bohaterka nie od razu daje się ponieść takim emocjom. Jest ostrożna, pragnienie miłości jednak zwycięża.

Jest w tym obrazie i miłość i przyjaźń. Więzy, jakie bohaterowie nawiązują ze sobą, są silne, silniejsze niż lęk, choroba, śmierć. Nie, nie jest zawsze różowo. Bywa trudno, egoistycznie, ryzykownie, boleśnie. Potrafią się jednak śmiać ze swego kalectwa, z ograniczeń narzucanych im przez chorobę. Poza tym wierzą, że miłość zapewni im wieczność. Nie pogrążą się w nicości i zapomnieniu, bo jak jedno odejdzie, to to drugie będzie pamiętać i kochać. A miłość, ta prawdziwa, trwa na wieki, wszystko przetrzyma.

Jaka zatem nauka dla „zdrowych”? Jesteśmy tu tylko na chwilę, trwamy w wieczności, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Jesteśmy zdrowi lub chorzy; ryzykujemy, kiedy pokochamy, kiedy oswoimy. Niezależnie od tego czy chorujemy, czy jesteśmy zdrowi, może nas trawić rak obojętności  i egoizmu.

Jak już pisałam wcześniej, związek, budowanie więzi są ryzykiem. Sądzę jednak, że bez ryzyka miłości życie jest uboższe. Może bezpieczniejsze, ale uboższe. Non omnis moriar – jak rzekł Horacy. Nie umrę, bo żyć będę w sercach tych, którzy mnie pokochają. Tak właśnie dzieje się w przypadku bohaterów.

Warto obejrzeć ów film. Warto uronić łzę, warto uwierzyć, że miłość możliwa jest pomimo ograniczeń, że jest silniejsza niż choroba i śmierć.